Prokurator nakazał prowadzić dochodzenie - bity psiak

Prokurator nakazał prowadzić dochodzenie

Bity psiak

W Tczewie doszło do kolejnego przypadku znęcania się nad psem. W zasadzie wszystkie nasze zwierzęta mają różne złe historie i traumatyczne przeżycia za sobą. Są wyrzucane w biegu z samochodów, gdzie niejednokrotnie trafiają do nas połamane, są potrącane przez samochody, porzucane w różnych punktach miasta, przywiązywane do poręczy przy supermarketach, czy do drzew, wrzucane do śmietników i głodzone (jak jamniczka Zuzia), podpalane, kopane, wyrzucane z balkonów, czy na wiele innych sposobów męczone. Często zwyrodnialców trudno ustalić. Jednak nie w przypadku mieszańca biszkoptowego labradora, który w połowie września trafił do naszego schroniska.



Otóż sprawę bicia psa zgłosili sąsiedzi, którzy twierdzili policji, że to nie pierwszy raz kiedy ich sąsiad w słyszalny sposób znęca się nad młodym zwierzęciem (pies ma ok. roku). Policja pojechała na miejsca i telefonicznie poprosiła schronisko przysłanie na miejsce inspektora. Pani Dorota pojechała i zastała opłakany widok przerażonego psa, który posikiwał ze strachu i obrażeń. Został natychmiast zabranych do nas. Tu na miejscu okazało się, iż ma inne ślady znęcania się. Oprócz widocznych cech zachowania wskazujących na stosowanie wobec psiaka bicia. Miał on na szyi zaciskającą się kolczatkę tak już ciasną, ze utrudniała ona oddychanie psu. Została założona jako szczeniakowi, a obecnie dużemu już psu sprawiała ból. By ją zdjąć trzeba było użyć kombinerek, bo pomysłowy właściciel pozaginał wszystkie ogniwa w taki sposób, by zdjęcie jej w normalny sposób nie było możliwe.

Do schroniska trafił w stanie szoku, przerażony, kulący się w odpowiedzi na każdy ruch opiekunów. Pies obecnie jest pod opieką Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Tczewie.

Sprawą zajęła się policja, ale  jak dowiedzieliśmy się z tczewskiej Prokuratury Rejonowej – zamierzała umorzyć postępowanie w sprawie. Na co tczewski prokurator nie wyraził zgody.

Prokurator nakazał nie tylko prowadzić dokładne dochodzenie w tej sprawie, ale też zamierza poprosić o opinię behaviorystę (specjalistę od psiej psychiki, charakteru i zachowań), bo to także jest dowodem na znęcanie się nad zwierzęciem. Właściciel widać uznał, że jeżeli będzie bił tak, ze nie będzie widocznych śladów na ciele zwierzęcia, to będzie mógł uniknąć odpowiedzialności. Jednak prokuratorowi nic nie umknie. I jak nas zapewnił - dołoży wszelkich starań, by ta sprawa zakończyła się aktem oskarżenia.


Wyrazy uznania należą się także funkcjonariuszom Tczewskiej Straży Miejskiej. Wówczas, gdy policja się zastanawiała na jakiej podstawie wystąpić i do kogo-prezydenta czy prokuratury- o odebranie właścicielowi psa,  Straż Miejska podjęła współpracę z nami i szybko doprowadziła do korzystnego dla psiaka finału.

Otóż właścicielowi groziły wysokie mandaty za to, że psiak nie był szczepiony przeciwko wściekliźnie, nie był zarejestrowany w UM  i nie opłacano za niego podatku, oraz nie był zaczipowany, a są to obowiązki każdego z właścicieli psów w Tczewie. Strażnicy uzyskali więc zrzeczenie się przez właścicieli psa na rzecz OTOZ „Animals”. I to się udało. Tak więc sprawne i szybkie działanie strażników (sprawę załatwili w jeden dzień) sprawia, że pies obecnie może być oddany do  adopcji. Jednak zwierzę po takich przejściach musi znaleźć odpowiedzialnych opiekunów, mających doświadczenie z psiakami.  Obecnie pies przebywa w naszym schronisku. O dalszym postępowaniu w sprawie będziemy informować na naszej stronie internetowej oraz pod naszym nr  telefonu.

Na szyi psa widać ślad po zaciskającej się kolczatce - foto zrobione zaraz po zdjęciu kolczatki, w dzień przywiezienia mieszańca labradorka do nas.